środa, 12 lipca 2017

Turkusowe oczy i humor, czyli... #32 Lato koloru wiśni

Tytuł: Lato koloru wiśni
Tytuł oryginału: Kirschroter Sommer
Autor: Carina Bartsch
Cykl: Lato koloru wiśni (tom 1)
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 496
Moja ocena: 8/10



"Czasem uświadamiamy sobie różne rzeczy dopiero, kiedy o nich opowiemy. Jeśli zachowujemy je dla siebie, możemy je upiększać, zniekształcać, a nawet wypierać. Wypowiedziane - stają wyraźnie przed oczami. Zaśmiej się komuś w twarz albo wykrzycz coś, czego ten nie chce sobie uśiwadomić."




Ta książka chodziła za mną od dłuższego czasu. Zaciekawiła mnie okładką a potem opisem. Mimo to długo odwlekałam jej zakup, lecz w końcu ją zamówiłam. Nastawiłam się na lekki i przyjemny odmóżdżacz. Ale to co otrzymałam, przerosło moje największe oczekiwania.

Główną bohaterką książki jest dwudziestotrzyletnia Emely, studentka literaturoznawstwa. Akcja powieści rozpoczyna się w momencie, gdy dziewczyna jedzie na spotkanie swojej przyjaciółki, Alex, która przeprowadziła się do Berlina. Pech chciał, że będzie mieszkać u swojego starszego brata - Elyasa, który w młodości bardzo zranił Emely. Dziewczyna go nienawidzi, a ten - jak na złość - próbuje się do niej zbliżyć. Mniej więcej w tym samym czasie za pośrednictwem e-maili odzywa się do niej tajemniczy mężczyzna, Luca. Wkrótce nawiązuje się pomiędzy nimi korenspondencja. Luca okazuje się bardzo mądry, miły i nieśmiały. Jest zupełnym przeciwieństwem Elyasa. Emely zaczyna się zastanawiać, czy można zakochać się w internetowym chłopaku, którego nigdy się nie widzało.

Zdaję sobię sprawę, że ta fabuła jest oklepana i schematyczna. I wiem, że książka jest przewidywalna (jeśli chodzi o pewien wątek, to już w jednej czwartej książki wiedziałam o co chodzi). Ale wiecie co? Kompletnie mnie to nie obchodzi. Ta powieść to było coś niesamowitego, pięknego i zabawnego. Mimo swojej prostoty, autorka tak pokierowała fabułę, że czytanie było dla mnie czystą przyjemnością. Nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mi się spodoba, że aż tak przejmę się losem bohaterów i że aż tak styl pisania autorki mnie porwie. Od pierwszej strony przepadłam i odłożyłam tę książkę dopiero po ostatniej. Dawno już żadna historia mnie tak nie wciągnęła.

"A przecież książki to jeden z najcenniejszych darów na ziemi. Kunsztownie zestawione słowa, które zmieniały się w melodię, a potem w obrazy. Białe, puste kartki, na których powstawały światy większe od wrzechświata. Przestrzenie, które wciągały ludzi i kazały im zapominać o wszystkim wokół. Literatura była magicznym zaklęciem, któremu całkowicie uległam. "

Po powieści młodzieżowej spodziewałam się lekkiego i przyjemnego stylu pisania. I owszem, taki otrzymałam, ale oprócz tego była w nim pewna dojrzałość, którą rzadko się spotyka. Autorka w sposób prosty, a zarazem mądry pisze o wydarzeniach z życia Emely, jej emocjach i odczuciach. To z jej perspektwy prowadzona jest narracja w tej powieści. Autroka nie używa tutaj jakiś wziętych z kosmosu metafor a mimo to jej styl potrafi zahipnotyzować. Nie wiem czy każdemu przpadnie on do gustu, ale mnie urzekł całkowicie.

"- A dokąd on się znowu wybiera? [...]
- Elyaaaas! Emely pyta, dokąd idziesz! - zawołała Alex na cały głos. [...]
- By zaspokoić twoją ciekawość, króliczku, powiem, że idę tylko po mleko. Mogę?
Arogancki, głupi, bucowaty, bezczelny...
- Jak dla mnie możesz sobie kupić nawet krowę - wysyczałam. 
- Zastanawiałem się nad tym, ale to nieprkatyczne."

Bohaterowie to również mocny akcent tej powieści. Emely jest dość nieśmiała, nie lubi komplementów, momentami nie wierzy w siebie. Ale nie jest to ten typ źeńskiej bohaterki, którą ma się ochotę zabić przez jej głupotę. Dziewczyna nie użala się nad sobą i przy tym wszystkim posiada niesamowicie cięty język i ogromne poczucie humoru. Podchodzi z dystansem do wielu rzeczy, co bardzo mi się w niej podobało. Niektóre jej decyzje i zachowania były dla mnie trochę niezrozumiałe i irytujące, ale zdecydowanie należy do ciekawych postaci. No i mamy również Elyasa i jego turkusowe oczy, które tak wiele mieszają w głowie Emely. On za to jest typem pewnego siebie chłopaka, który ma dziewczyny tylko na jedną noc. Ale potrafi byc też troskliwy i opiekuńczy. Uwielbiam jego słowne gierki z Emely, przy których nie raz się śmiałam. Tu należy wspomnieć też o humorze, który występuje bardzo często na kartach tej powieści. Często wybuchałam śmiechem i musze przyznać, że dawno nie czytałam tak zabawnej lektury. 

Lato koloru wiśni to książka, którą, pomimo swojej prostoty, banalności i przewidywalności, warto się zainteresować. Chociażby ze względu na humor, który momentami wylewa się z tej powieści. Ale jeśli ktoś chce czegoś więcej, to z pewnością to tu znajdzie. Styl pisania autorki potrafi wciągnąć i zahipnotyzować czytelnika, a perypetie bohaterów zaciekawią tak bardzo, że odłożymy tę książkę dopiero po ostatniej stronie z prośbą o więcej. Mnie ta powieść całkowicie ujęła i polecam ją, choćby na odstresowanie. 
Pozdrawiam,
Arya

wtorek, 4 lipca 2017

Gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą...#31 Zaginięcie

Tytuł: Zaginięcie
Tytuł oryginału: Zaginięcie
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 512
Moja ocena: 7/10

"- Mamy z Awitem problem i...
 - Z czym?
 Rozmówczyni przez moment milczała.
 - Z Awitem. Moim mężem.
 - Jest takie imię?
 - Jezu, Chyłka... nic się nie zmieniłaś, prawda?"




Jak ja długo czekałam, by na nowo zanurzyć się w prawniczym świecie z książek Remigiusza Mroza. Nie mogłam się doczekać kolejnego spotkania ze świetnym duetem, czyli Chyłką i Zordonem. Po niesamowitej i wbijającej w fotel Kasacji liczyłam na coś równie dobrego. Czy Mróz podołał wyzwaniu?

Mała dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, okna i drzwi zamknięte. Nie ma żadnych śladów świadczących o porwaniu a śledczy podejrzewają, że dziecko nie żyje. O zabójstwo zostaja oskarżeni rodzice, których obrony podejmuje się Joanna Chyłka wraz ze swoim aplikantem, Kordianem Oryńskim. Wszystko wskazuje na winę małżeństwa, ale Chyłka tak łatwo nie odpuści.

Mróz mnie nie zawiódł. Drugi tom trzyma poziom, może trochę brakuje mi tu takiego elemnetu zaskoczenia, jak przy Kasacji, ale książka nie jest gorsza od poprzedniczki. Całość prezentuje się naprawdę dobrze. Od samego początku byłam ciekawa kto tak naprawdę stoi za porwaniem dziewczynki i jaka jest prawda, co sprawiło, że nie mogłam się od tej książki tak łatwo oderwać. Mróz stopniowo uchyla rąbki tajemnicy, a dokładniej to Chyłka odkrywa kolejne dna tej sprawy, dociera do różnych osób mogących mieć z tym jakiś związek. Uwielbiam styl pisania tego autora, bo potrafi niesamowicie wciągnąć.

Najbardziej tęskniłam oczywiście za Chyłką i Zordonem i byłam bardzo ciekawa w jakim kierunku zmierza ich relacja. i cóż, momentami było naprawdę gorąco... Oczywiście Joanna ani trochę się nie zmieniła, dalej mamy do czynienia z pewną siebie, wredną i opryskliwą prawniczką, którą tak bardzo polubiłam w pierwszej części. Nie brakuje tu również świetnych dialogów pomiędzy nią a Zordonem, którego również uwielbiam. Młody mężczyzna dopiero uczy się zasad panujących w prawniczym świecie, ale radzi sobie całkiem nieźle. Ich docinki to po porstu mistrzostwo świata a ja wiele razy nie mogłam przestać się śmiać.

Jedyna rzecz, która trochę mnie zawiodła, to wspominany wyżej mały element zaskoczenia. W Kasacji akcja pędziła, co chwilę coś się działo a końcówka po prostu wbiła w fotel. Tutaj czegoś takiego nie było. Oczywiście książkę przeczytałam bardzo szybko, ale brakowało mi momentami zwrotów akcji i troszkę przewidziałam kto stoi za tym wszystkim. Co wcale nie sprawia, że ta książka jest zła. Jest świetna!

Zaginięcie to bardzo dobra kontynuacja. Mamy tu wszystko, co tak bardzo podobało nam się w Kasacji: intrygę, słowne potyczki między bohaterami i przede wszystkim ich samych. Mróz nie wychodzi z formy, ksiązkę czyta się z przyjemnością i bardzo szybko. Świat prawniczy jeszcze nigdy mnie tak nie zafascynował.
Pozdrawiam,
Arya

sobota, 24 czerwca 2017

Milczenie również może być bronią... #30 Co przyniesie wieczność

Tytuł: Co przyniesie wieczność
Tytuł orygianału: The Problem with Forever
Autor: Jennifer L. Armentrout
Cykl: ---
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 576
Moja ocena:7/10


"Wieczność była czymś, co braliśmy za pewnik, ale problem z nią był taki, że tak naprawdę nie istniała."








Najpierw była ta przepiękna okładka. Potem opis. I stwierdziłam, że muszę to przeczytać. Była to pierwsza moja przygoda z tą autorką, nie czytałam wcześniej żadnej jej powieści, więc oczekiwania były naprawdę ogromne.

Mallory Dodge po czterech latach indywidualnej nauki w domu postanawia wrócić na ostatni rok do szkoły. Nie jest to jednak dla niej takie proste, ponieważ dziewczyna miała trudne dzieciństwo, które odcisnęło na niej duże piętno. Jest chorobliwie nieśmiała, bardzo boi się odezwać do ludzi. Pierwszego dnia w szkole spotyka Ridera Starka, chłopaka, który razem z nią przeżywał koszmar, był jej opiekunem i przyjacielem. Ale jego życie nie potoczyło sie tak gładko, jak życie Mallory. Dziewczyna musi poznać prawdę i pomóc chłopakowi, gdy jego obecna sytuacja wymyka mu się spod kontroli.

Przez pierwszą połowę książki nie za bardzo wiedziałam co mam o niej myśleć. Niby mi się podobało, ale jednak brakowało mi w niej czegoś, momentami po prostu nic się nie działo. Ale potem, kiedy już na dobre wciągnęłam się w tę historię, to już tak łatwo nie mogłam się oderwać. A ostatnie 150 stron to już totalnie mnie rozwaliło. Ale po kolei.

Temat, który postanowiła poruszyć autorka jest dość trudny. Mimo to w sposób prosty i zrozumiały umiała to pokazać. Jej styl nie jest powalający, ale potrafi wciągnąć i zaciekawić. Jennifer Armentrout w swojej książce pokazuje, że opieka społeczna nie jest na wysokim poziomie i często nie widzi tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Opisała to, jak Mallory radzi sobie z tym wszystkim, że nie jest to takie łatwe, ale dzięki ciężkiej pracy można osiągnąć naprawdę wiele. Dla dziewczyny sukcesem było odpowiedzenie na zadanie pytanie, nawet krótko albo przyłączenie się do inncyh osób jedzących lunch na stołówce. Robiła małe kroczki, ale jakże ważne dla niej.

Teraz słów kilka o bohaterach Co przyniesie wieczność. Najlepiej dane jest nam poznać Mallory, bo to z jej perspektywy prowadzona jest narracja w tej książce. Odkrywamy jej przeszłość, razem z nią cieszymy się z każdych jej małych sukcesów a wreszcie dostajemy pełny opis uczuć i emocji siedzących w dziewczynie. Przez jej trudną przeszłosć jest bardzo nieśmiała i trudno przychodzi jej nawiązywanie kontaktów z innymi osobami. Mimo to odniosłam wrażenie, że momentami za bardzo myślała o sobie, liczyła się tylko ona, jej problemy i nie potrafiłą dostrzec, że inni też sobie z tym nie radzą, a w szczególności Rider, który zgrywa silnego, dalej chce ją b ronić przed całym światem, ale sam powoli rozpada sie w środku i potrzebuje pomocy. On, po tych tragicznych wydarzeniach, nie miał w życiu aż tak dobrze jak Mallory. Jest moją ulbiuoną postacią z tej książki, bo imponuje mi w nim to, że jest gotowy poświęcic się dla każdej bliskiej osoby.

Ale w tej książce nie znajdziemy tylko tych dwóch postaci. Na uwagę zasługują równiez bohaterowie drugoplanowi, których nie brakuje w powieści. Podoba mi się to, że praktycznie w każdym z nich dokonała się jakaś przemiana. Mimo iż fabuła skupia się  przede wszystkim na przemianach wewnętrznych Mallory i Ridera, to jednak zauważyłam, że po wpływem różnych zdarzeń inni też zmieniają się w środku.

Jak już wspominałam wyżej, ostatnie 150 stron ksiązki to prawdziwa bomba emocjonalna. Najpierw autorka złamała mi serce, potem znowu mi je złamała, ale już ostatnie strony były piękne i wzruszające. Bardzo podoba mi się przesłanie płynące z tej powieści. Każdy z nas ma swoją wieczność i dla każdego znaczy ona co innego. I tylko od nas zależy ile będzie ona trwać i czy się kiedyś skończy. Nie wiem czy do końca o to chodziło, ale ja tak to odebrałam. Muszę również zaznaczyć, że jest to jedna z nielicznych książek, w której tytuł i okładka pasuja idealnie do treści książki.

Co przyniesie wieczność to piękna opowieść pokazująca jak przeszłość może ukształtować człowieka, jak pod wpływem innych osób może on dojrzeć do pewnych uczuć i zachowań oraz to jak mocna może być więź pomiędzy dwójką ludzi. Życie nie zawsze układa nam się tak jak chcemy, dla niektórych jest ono łaskawe, a dla inncyh wręcz przeciwnie - cały czas muszą zmagać się z licznymi trudnościami. Ale jeśli mamy tylko kogoś, kto sprawia, że mimo wszystko jesteśmy szczęśliwy tu i teraz, to chwila ta może trwać wiecznie.
Pozdrawiam,
Arya

środa, 3 maja 2017

BOOK HAUL - marzec-kwiecień 2017

Hej! Dawno nie było tutaj tego typu postu, ale to dlatego, że w lutym nie pojawiła się na mojej półce żadna książka, w marcu była tylko jedna, więc postanowiłam, że nie ma sensu pisać o jednej książce, skoro wiem, że w kwietniu przybędzie do mnie kilka nowych pozycji za sprawą moich urodzin. Dlatego zapraszam Was do przeczytania o książkach, które dotarły do mnie przez ostatnie dwa miesiące.


  1. Perfekcyjne Sara Shepard
  2. Ukryta Łowczyni Danielle L. Jensen
  3. Waleczna Czarownica Danielle L. Jensen
  4. Baśnie Barda Beedle'a J. K. Rowling
  5. Quidditch przez wieki J. K. Rowling
  6. Miasto Cieni Ransom Riggs
  7. Dziennik Cwaniaczka Ryzyk-Fizyk Jeff Kinney
  8. P.S. I like you Kasie West
  9. Lato koloru wiśni Carina Bartsch
  10. Co przyniesie wieczność Jennifer L. Armentrout
  11. Dwór mgieł i furii Sarah J. Maas
  12. Immuniet Remigiusz Mróz
  13. Pax Sara Pennypacker
  14. Outliersi Kimberly McCreight


Pod koniec marca od Moondrive Shopu otrzymałam Perfekcyjne Sary Shepard. Książkę tę mogliście znależć w Perfekcyjnym Moondrive Boxie, a teraz jest dostępna również na stronie ich sklepu. Moondrive Shop Recenzja tej książki znajduje się oczywiście na blogu: Perfekcyjne. Nie będę się tu zbytnio rozgadywać o tej książce, bo moją opinię możecie przeczytać właśnie w recenzji. Powiem tylko tyle, że ta książka naprawdę mnie zaciekawiła. Czuć tu klimat PLL, ale mi to nie przeszkadzało i z przyjemnością ją przeczytałam. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejną część.









Na początku kwietnia zamówiłam sobie na stronie wydawnictwa Galeria Książki dwie następne części Trylogii Klątwy Danielle L. Jensen. Mam już na półce Porwaną Pieśniarkę, a gdy zobaczyłąm, że są one po promocji za 10 zł, więc po prostu musiałam zamówić. Cała trylogia jest już za mną, recenzję Porwanej Pieśniarki mogliście już przeczytać w poprzednim poście. Co do pozostałych części mam w planach o nich napisać, mam nadzieję, że mi się uda. Uwelbiam tę trylogię, jestem zakochana w Trollus, w bohaterach tej powieści, w stylu pisania autorki. Te książki to była niesamowita przygoda i żałuję, że skończyła się tak szybko. Teraz pozostaje mi tylko czekać na dodatek do tej serii, który będzie wydany bodajże 6 czerwca. Mimo iż to nie będzie do końca do samo, to jednak z przyjemnością wrócę do Trollus. Jeśli szukacie czegoś oryginalnego, to powinniście sięgnąć po tę trylogię, bo naprawdę warto!





Te książki otrzymałam jako prezenty urodzinowe. Przeczytałam tylko Dziennik Cwaniaczka i  mimo iż ta książka teoretycznie jest przeznaczona dla młodszych czytelników, to dla mnie nie ma to większego znaczenia i zawsze z przyjemnością czytam kolejne części, które nie zajmą więcej czasu niż godzinę. Obecnie czytam Paxa i jestem gdzieś w połowie, ale na razie jeszcze  nie mogę stwierdzić co sądzę o tej książce. Reszta powieści jescze przede mną i już nie mogę się doczekać kiedy je przeczytam.


To równiez sa prezenty urodzinowe, ale takie, które sobie sama zamówiłam. Każdą z nich bardzo chciałam mieć na połce i w końcu się to udało. Przeczytałam juź P.S. I like you i muszę przyznać, że ta młodzieżowa powieść mnie oczarowała. Zajęła mi ona jeden dzień, ale za to jeszcze na długo pozostała w mojej głowie. Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybicej przeczytac pozostałe książki. 


To już wszytsko, co pojawiło się u mnie ostatnimi czasy. Może nie było tego dużo, bo niektózy mają tyle w jeden miesiąc, ale i tak jestem niesamowicie zadowolona z każdej z tych książek.
Pozdrawiam,
Arya

wtorek, 18 kwietnia 2017

Gdy trolle nie są głupimi i brzydkimi postaciami z powieści Tolkiena...#29 Porwana pieśniarka

Tytuł: Porwana pieśniarka
Tytuł oryginału: Stolen Songbrid
Autor: Danielle L. Jensen
Cykl: Trylogia Klatwy (tom I)
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 432
Moja ocena: 7/10



"Piękno można stworzyć, a wiedzę zdobyć, ale talentu nie da się ani kupić, ani nauczyć."






Zawsze wyobrażałam sobie trolle jako ogromne, brzydkie i głupie stowzenia. Tak były przedstawione w książkach J. K. Rowling czy Tolkiena. Dlatego byłam ciekawa tego, jak przedstawi je Danielle L. Jensen w swoich powieściach.

Trollus to miasto pod Samotną Górą, na które 500 lat temu została rzucona klątwa. Ludzka czarownica uwięziła tam trolle, powodując, że nie mogły opuścić tego miejsca, a pamięć o nich powoli zaginęła, czyniąc trolle obiektami legend. I pewnego dnia pojawia się przepowiednia, przez którą ludzka dziewczyna - Cécile de Troyes - zostaje porwana i sprowadzona do Trollus w celu złączenia się z księciem i następcą tronu - Tristanem. Złączenie to nie tylko zwiążek małżeński, to o wiele więcej...
Początkowo dziewczyna robi wszystko, by uciec, ale nie jest tak łatwo wyrwać się spod władzy trolli. Ale z biegiem czasu odkrywa, że może ona jedyna jest w stanie zapobiec klątwie i zastanawia się czy aby na pewno jednak chce opuścić miato pod Górą i Tristana.

Początkowo trudno było mi się wbić w tę książkę. Czasem nawet nie mogłam sie połapać w niektórych sprawach, ale od połowy zaczęłam wręcz płynąć przez tę powieść i odłożyłam ją dopiero po skończeniu. Muszę przyznać, że mnie oczarowała. Ten klimat, ci bohaterowie, opisy i trolle, które mogą być brzydkie, chociaż zdarzają się i piękne, ale łączy je jedno - wszystkie są sprtyne i inteligetne. To zupełne przecwieństwo tego, co do tej pory znałam. I ta książka sprawiłą, że pokochałam te stwory, które wbrew pozorom nie różnią się zbyt wiele od ludzi. I magia. Wszechobecna magia, niezwykła, nieprzewidywalna. A to wszystko zostało świetnie opisane, z nogromną dokładnością. Świat, który wykreowałą autorka jest niesamowity, a jego przedstawienie równie dobre. To jeden z lepszych stylów pisania, z jakimi się spotkałam. Opisy krajobrazów, postaci, uczuć to kawał dobrej roboty.

Ale nie tylko to zasługuje na uwagę. Nie brakuje tutaj zwrotów akcji, tajemnic, walki o równouprawienie. Autorka doskonale buduje napięcie i gdy poznajemy odpowiedź na jedno pytanie, w jego miejsce pojawią się kolejne. Nie zabraknie tu również wątków okrutnej władzy, przyjaźni no i miłości, który jest bardzo dobrze poprowadzony. Uczucie między Tristanem, a Cécile jest do przewidzenia, ale rozwija się ono powoli, a gdy już się rozwinie to i tak wszystko odbywa się subtelnie.

Bohaterowie to kolejny plus tej książki. Są wyraziści i nie sposób jest ich pomylić. Główną postacią źeńską jest Cécile. To z jej punktu widzenia jest prowadzona większa część książki, na przemian  z Tristanem. Jak na główną bohaterkę, polubiłam ją. Od samego początku aż do końca potrafi pokazać pazurki, a miłość nie namąciła jej w głowie, czego się bardzo obawiałam. Może czasem nie podobały mi się jej decyzje, ale uważam, że jest ciekawą postacią. No i Tristan. Pokochałam go od pierwszej sceny z nim i uważam, że było zdecydowanie za mało rozdziałów z jego perspektywy. Uwielbiam to jak przekomarzał się z Cécile na początku książki.Ta postać została bardzo dobrze wykreowana, bo autorka pokazała jego dwie twarze. To, że nie jest taki jak ojciec i nie kieruje się tylko rozumem, ale też sercem i uczuciami. Potrafi dostrzeć zło i stara się robić wszystko, by mu zapobiec. Mimo, że czasem trudno jest mu się przyznać do słabości, w końcówce trochę otwiera się przed dziewczyną, jednak nie jest w stranie wyjawić jej wszystkich tajemnic, Nie muszę chyba dodawać, że jest również nieziemsko przytojny... I jest to jedna z niewielu książeki, w której podoba mi się wątek miłosny.

Oczywiście niektóre wątki sa przewidywalne, ale nie zmienia to faktu, że ta książka jest bardzo oryginalna. No bo ile jest książek, w których trolle odgrywają tak główną rolę? I Trollus, które mimo iż jest więzieniem, dla mnie było miejscem niezwykłym i intrygującym, w którym bardzo chciałabym się znaleźć. I to zakończenie, które złamało mi serce i pozostawiło duże oczekiwania względem drugiego tomu.

Porwana pieśniarka to niezwykła powieść, która zajęła szczególne miejsce w moim sercu. Intrygujący bohaterowie, tajemnicze Trollus i magia, która pojawia się na każdym kroku to tylko mała ilość tego, co znajdziemy w książce. Są momenty, które spowodują szybsze bicie serca albo wywołają na naszej twarzy uśmiech lub pozwolą się na chwilę zatrzymac i napawać się szczęściem bohaterów. To wszystko powoduje, że nie sposób porzucić choć na chwilę Trollus i jego mieszkańców.
Pozdrawiam,
Arya

niedziela, 2 kwietnia 2017

Perfekcja wymaga poświęceń...#28 Perfekcyjne

Tytuł: Perfekcyjne
Tytuł oryginału: The Perfectionists
Autor: Sara Shepard
Cykl: The Perfectionists (tom I)
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 334
Moja ocena: 6/10



"Pamięć potrafi płatać nam rozmaite figle, ale rzeczywistość bywa niekiedy jeszcze bardziej zwodnicza. Kiedy człowiek wbije sobie coś do głowy, trudno mu potem przyjąć, że być może prawda leży zupełnie gdzie indziej."




Z twórczością Sary Shepard miałam już wcześniej do czynienia przy okazji PLL. Przeczytałam tylko dwa pierwsze tomy tej serii i na dodatek wypożyczałam, więc tak jakoś wyszło, że skończyło się tylko na tych dwóch. Z tego co pamiętam, bo to było już dość dawno, książki mnie zaciekawiły. Pewnie jeszcze kiedyś do nich wrócę i sama zaczne kompletować tę obszerną serię. Ale dzisiaj nie o PLL mowa, tylko o Perfekcyjnych.

Do liceum w zamożnej dzielnicy na przedmieściach Seattle chodzi pięć perfekcyjncyh dziewczyn. I kiedy zostają przydzielone do jednej grupy na zajęciach koła filmowego, wymyślają morderstwo doskonałe, którego ofiarą miałby być Nolan Hotchkiss, szkolna gwiazda. Każda z nich została przez niego w jakiś sposób zraniona, każda z nich go nienawidzi, tak jak większość uczniów liceum, którzy boją się do tego przyznać. Wszystko jest oczywiście w żartach, bo dziewczyny nigdy by się na to nie odważyły. Ale na imprezie organizowanej przez Nolana, gospodarz zostaje zamordowany dokładnie w taki sposób, jak planowały. Tylko, ze to nie one zabiły. Pozostaje, więc pytanie: kto to zrobił?

Ta książka od początku mnie zaintrygowała i bardzo się ucieszyłam, gdy okazało się, że będę miała okazję ją przeczytać. Jednak troszkę się obawiałam, bo słyszałam, że może byc podobna do PLL. I rzeczywiście, czuć tutaj klimat tamtej serii. Ale mi osobiście się to podobało, bo dzięki temu wciągnęłam się w tę historię i bardzo szybko ją przeczytałam. Z każdą kolejną stroną zaczęłam sobie przypominać co czułam, podczas czytania PLL i tutaj to właśnie powróciło. Na nowo zauroczyłam się stylem pisania autorki, który nie pozwala oderwać się od czytania książki.

Na samym początku czułam się zagubiona. Po pierwsze, było dużo głównych bohaterek, co chwile pojawiały się kolejne imiona, a ja nie mogłam się w tym wszystkim połapać. Po drugie, nie za bardzo najpierw było wiadomo, co dokładnie stało się z Nolanem, ani kto go zabił. Zachowania dziewczyn na samym początku wskazywały na to, że to one są za to odpowiedzialne. Ale im dalej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej zaczęłam orientować się w tym wszystkim. Odróżniałam juz każdą z bohaterek, ponieważ każda z nich jest inna i ma swoją historię. Za to, z każdą kolejna stroną pytań było coraz więcej. Razem z dziewczynami zastanawiałam się, kto stoi za tym morderstwem? Czy ktoś podsłuchał ich rozmowę? Ktoś chce je wrobić? A już na końcu totalnie zgupiałam i moja lista podejrzanych bardzo się zwiększyła.

Oczywiście, oprócz głównego wątku, mamy tu do czynienia z innymi problemami, z którymi borykają się współcześni nastolatkowie. Bohaterki pod maskami perfekcyjnych, skrywają swoje prawdziwe oblicza. Każda z nich boryka się z różnymi przeciwnościami. Julie robi wszystko, by ukryć to, gdzie tak naprawdę mieszka i jaka jest jej matka. Parker, od pewnego wydarzenia, wycofała się z społeczeństwa, chowając twarz w bluzie z kapturem. Dopuszcza do siebie tylko Julie, która jest jej jedyną i prawdziwą przyjaciółką. Podoba mi się ich relacja, bo pokazuje prawdziwą, bezinteresowną przyjaźń. Caitlin gra w piłkę nożną, ale zaczyna się zastanawiać czy aby na pewno chce z tym związać swoje życie i czy aby na pewno kocha swojego chłopaka. Mackenzie gra na wiolonczeli, a przed nią szansa na dostanie się do luksusowej szkoły muzycznej. Po drodze musi się też borykać z przyjaciółką, z którą o wszystko rywalizują. Jest jeszcze Ava, która ma kochającego chłopaka, dobre oceny, ale wciąż boi się, że nieprawdziwe plotki na jej temat znowu powrócą. Każda z nich nienawidzi Nolana i w obliczu morderstwa, z zupełnie obcyh osób stają się przyjaciółkami. Najbardziej do gustu przypadła mi chyba Julie i Caitlin. Chociaż nie ma tutaj bohaterki, której bym nie lubiła. Każda  z nich jest inna i z każdą z nich się na swój sposób zżyłam. Autorka wykreowała postacie, które zapadają w pamięć na długo i których losy śledzimy z zapartym tchem, mocno im kibicując.

Zakończenie wywołało u mnie duży niedosyt. Czułam się zagubiona, oszukana, zirytowana. Tak samo jak główne bohaterki. Kilka rzeczy się rozwiązało, ale na ich miejsce pojawiały się kolejne pytania, aż książka się skończyła, nic się nie wyjaśniło, a ja mam mętlik w głowie. Chciałabym mieć już przy sobie drugi tom, by dowiedzieć się co dalej. No bo jak tak można kończyć książkę? Autorka wykreowała świetną intrygę, pełną tajemnic, mroczną i momentami może nawet przerażającą. Ma talent do budowania napięcia w swoich książkach. Bo nie wiadomo kto tak naprawdę jest w to zamieszany, kto chce dobra bohaterek, a kto wręcz przciwnie - pragnie ich zniszczyć. A jeszcze na końcu w życiu dziewczyn wszystko się komplikuje i do sprawy z Nolanem dochodzą problemy osobiste.

Perfekcyjne to ciekawa książka, pełna napięcia, tajemnic i intrygujących bohaterów. Ciągła akcja i ciekawy styl pisania autorki nie pozwolą tak łatwo oderwać się od czytania. Pytania gonią pytania, a odpowiedzi coraz mniej. Oczywiście nie jest to książka idealna, niektóre zachowania bohaterek mogą czasem irytować, ale nie zmienia to faktu, że z zainteresowaniem śledziłam ich losy. Do tego dochodzą pozostałe wątki i po skończeniu lektury pozostaje duży mętlik w głowie. Fanom PLL może się ona jednak nie spodobać, mimo to polecam zapozanie się z tą powieścią. A mi pozostaje jedynie czekać na kolejny tom.
Pozdrawiam,
Arya

Książkę otrzymałam od sklepu Moondrive: https://shop.moondrive.pl/ za co bardzo dziękuję. Jeśli chcecie kupić tę książkę, to tylko tam, bo nigdzie indziej nie jest ona dostępna. Jest to moja pierwsza tego typu "recenzja" i mam nadzieję, że udało mi się podołać wyzwaniu. Do tego dołączyli też tę uroczą zakładkę z szopem :) Jeszcze raz bardzo dziękuję. 

niedziela, 26 marca 2017

Zło nie śpi, a czas ucieka... #27 Ogień

Tytuł: Ogień
Tytuł oryginału: Eld
Autor: Mats Strandberg, Sara Elfgren
Cykl: Engelsfors (tom II)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 696
Moja ocena: 6/10

"Co on wie o samotności? Nie o takiej samotności, kiedy potrzebujesz pogadać, a wszyscy są zajęci albo kiedy żona jest na konferencji, ale o samotności, gdy wszystko cię boli, gdy czujesz, że atomy twojego ciała odczepiają się od siebie, a ty rozpuszczasz się w jednej wielkiej nicości. Musisz krzyknąć, żeby usłyszeć, że wciąż żyjesz. O takiej samotności, kiedy nikogo by nie obeszło, gdybyś zniknął."


Bardzo obawiałam się lektury drugiego tomu trylogii Engelsfors. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po tak grubej książce, gdy wydawało mi się, że raczej niczym autorzy mnie nie zaskoczą. Czy przez 700 stron będą rozwiewać nasze wątpliwości z poprzedniego tomu? No ale cóż, czego sie nie robi dla ukochanych bohaterów?

Przed Wybrańcami kolejny rok nauki w liceum i kolejne tajemnice. Kiedy demony znowu zaatakują? Jednak zagrożenie może nadejść z innej, niespodziewanej strony, bo w Engelsfors dzieje się coś bardzo złego. Przeszłość splata się z teraźniejszością, nadciągają kolejne tragedie, a dziewczyny muszą jeszcze bardziej się zjednoczyć, by udało im sie pokonać również własne lęki.

Od czego by tu zacząć? Moje obawy troszkę sie jednak spełniły. Nie do końca, ale jednak. Książka bardzo mnie zaciekawiła, to fakt i czytałam ja z zapartym tchem. Akcji tu nie brakuje, ale niestety główny wątek pojawia sie dopiero w połowie. W sensie, że przez te wszystkie wydarzenia gdzieś w tle ta magia jest obecna, ale jakby na pierwszy plan wchodzi dopiero gdzieś w połowie, bo przez pierwszą część książki skupiamy się głównie na życiu prywatnym bohaterów. Nie zmienia to faktu, że z ciekawością śledziłam ich perypetie, chociaż czasem trochę brakowało mi tej magii, która praktyczie cały czas była obecna w poprzednim tomie.

No i bohaterowie. Brakuje mi słów, żeby opisać jak świetnie zostali wykreowani. W tym tomie mogłam lepiej poznać każdą z naszych głównych bohaterek. Wreszcie dowiedziałam się czegoś więcej o Idzie i poznałam jej motywy działania, co pozwoliło mi ją bardziej polubić, chociaż nie należy do moich ulubionych postaci. Najwięcej uwagi poświęcono oczywiście Minoo, więc myślę, że to ona jest taką najgłówniejszą (to w ogóle możliwie?) bohaterką. Dalej chce być we wszystkim najlepsza, ale odniosłam wrażenie, że teraz potrafi zagryźć zęby, kiedy jest inaczej, dlatego jeszcze bardziej ją polubiłam. Linnéa to kolejny przykład świetnej bohaterki. Uwielbiam w niej tą inność i to, że nie boi się być sobą, mimo że często spotyka się krytycznymi opiniami ze strony innych. Vanessa stała się dojrzalsza i w końcu podjęła decyzję dobrą dla siebie i dla swojej przyszłości. Również Anna-Karin nauczyła się wiele na własnych błędach. Uwielbiam ich relację i pokazanie jak przyjaźń jest ważna w życiu człowieka oraz że dla siebie nawzajem są gotowe zrobić wszystko.

Oprócz tego pojawia się jeszcze więcej postaci drugoplanowych, które również odgrywają ważne role w całej książce. Oczywiście nie zabraknie znanych i lubianych bohaterów z poprzedniego tomu (wspominałam już jak bardzo uwielbiam Gustafa i jego przyjaźń z jedną z bohaterek? Jest zdecydowanie za mało wydarzeń z nimi w roli głównej :D).

Jak już wspominałam wyżej przez pierwszą część książki nie działo się zbyt wiele co miałoby związek z głównym wątkiem, dlatego czasem zastanawiałam się czy czytam thriller młodzieżowy z magią, która gra tutaj pierwsze skrzypce, czy jednak młodzieżówkę z typowymi problemami nastolatków. Oprócz zagrożenia czyhającego na dziewczyny już od pierwszego tomu, w tej cześci pojawiają się kolejne m.in. nowo powstała organizacja Pozytywne Engelsfors, które wcale nie jest takie pozytywne za jakie może uchodzić oraz przybycie przedstawicieli Rady, która ma dbać o porządek w magicznym świecie. To wszystko sprawia, że Engelsfors nie jest bezpiecznym miejscem.

Po raz kolejny muszę się przyczepić do naszego polskiego wydawnictwa. Niestety nie wyeliminowano literówek, a imiona dalej były zamieniane. Było to dość duże utrudnienie. Oczywiście książki są przepiękne wydanie, o czym nie wspomniałam przy tamtym tomie. Każdy z nich jest też podzielony na jakieś 5 lub 6 części, a one na mniejsze rozdziały. I wkurzało mnie trochę to, że pomiędzy tymi częściami mijało zazwyczaj kilka tygodni lub miesięcy i czasem nie mogłam się w tym połapać. I zastanawiałam się czy przez ten czas nic nie działo się w życiu naszych bohaterek?

Ogień nie jest lepszy od pierwszego tomu, ale nie jest też gorszy. To dobra kontynuacja, która zapowiada fascynujący trzeci tom (który nawiasem mówiąc, już za mną, ale o tym innym razem). Mogliśmy lepiej poznać świetnie wykeowanych bohaterów i ich życie prywatne, które nie jest proste i łatwe. Do tego dochodzą zagrożenia ze świata magii i to wszystko tworzy ciekawą powieść, od której trudno odejść. Idealna, by się odprężyć i zrelaksować.
Pozdrawiam,
Arya